Giancarlo Erra: "To bardzo miłe mieć stronę internetową po polsku... Polska zawsze była jednym z naszych najbardziej ulubionych krajów, z największym wsparciem publiczności... Mam nadzieję, że polscy fani tu dołączą i wniosą swój wkład.."

11.12.11

Nowy wywiad z zespołem Nosound !

Ponieważ chciałbym ukierunkować ten wywiad głównie dla polskiego odbiorcy porozmawiajmy na początku o występach w naszym kraju. Bardzo ciepło wypowiadasz się o polskiej publiczności, zdaje się, że lubicie przyjeżdżać do Polski...

Giancarlo: Cześć, na początek chciałbym podziękować za ten wywiad i za pracę przy polskiej stronie Nosound. Tak, myślę, że od kiedy zaczęliśmy grać jako Nosound w 2005 roku, Polska była zdecydowanie jednym z najprzyjaźniejszych krajów dla nas. Wciąż pamiętam kiedy Rock-Serwis dokonał pierwszego i największego zamówienia pierwszego wydania albumu Sol29... i od tego czasu muszę przyznać to się rozwija dzięki Polsce. Graliśmy także parę razy w waszym kraju i do tej pory uważam, że były to nasze najlepsze koncerty, z najbardziej entuzjastyczna publicznością.


Czy koledzy z Nosound podzielają twoje wizje muzyczne?

Giancarlo: Muzycznie Nosound zaczynał jako studio projekt i dla mnie jest miejscem, w które wkładam swoje osobiste uczucia i historie, i z muzyką podobnie, zawsze chcę, żeby było to coś czego uwielbiam słuchać... Każdy z nas przyszedł z innymi wpływami muzycznymi, nawet jeśli mamy wiele podobnych gustów muzycznych. Więc jeśli na przykład któryś preferuje muzykę szybszą bądź spokojniejszą, zdaje sobie sprawę, że nie musi to być coś co lubię w muzyce, jednak uważam, że w każdym razie odmienny punkt doda to "coś", nawet jeśli muzyka nie stanie się przez to szybsza czy spokojniejsza. Naprawdę doceniam i szczególnie uwzględniam kierunek, którym podąża cały zespół i podziela swoje wizje wnosząc nowe rzeczy, na scenie i dużo dużo więcej w studio.
Paolo Martelacci: Na szczęście każdy ma jakiś swój własny punkt widzenia. Posiadamy swoje wspólne "ideały", oraz miłość do muzyki, jednak masz pięć głów, wiesz..
Paolo Vigliarolo: Sporo rozmawiamy o nowych zespołach, stylach muzycznych i to jest mocny punkt, ponieważ przyszliśmy z różnymi doświadczeniami. Kiedy musimy zaaranżować na żywo nowe piosenki, gramy je korzystając z naszych własnych, odmiennych idei.
Alessandro Luci: Rzadko jesteśmy tak zupełnie odmienni. W każdym razie wszyscy jesteśmy dumni z Jego Królewskiej Mości Nosound! :)
Gigi Zito: Tak jak w każdym zespole, zawsze rozmawiamy i próbujemy znaleźć najlepsze rozwiązanie, darzymy się nawzajem szacunkiem.

Czego spodziewałeś się jeszcze przed pierwszym występem w Polsce? W jaki sposób zostały zweryfikowane twoje oczekiwania?

Giancarlo: Będąc uczciwym, powiem, że spodziewaliśmy się zwykłego koncertu otwierającego występ kogoś ważniejszego od nas (to był Ino Rock Festival przed Steve Hackett Band). Byliśmy mocno stremowani wiedząc, że zagramy na wielkim festiwalu przed wielkim zespołem, dlatego byliśmy bardzo skoncentrowani na naszym występie. Byliśmy całkowicie przytłoczeni perfekcyjną organizacją, także z technicznej strony (fantastyczne brzmienie) oraz ogólnym wrażeniem. Gościnność widowni była jeszcze bardziej miażdżąca, z wieloma ludźmi którzy nas rozpoznają, prosząc o zdjęcie czy autograf. Spędziliśmy z wszystkimi wspaniałe chwile. Jesteśmy Włochami dlatego nie jest łatwo zaskoczyć nas ciepłem powitania.. Wam się udało! 
Paolo M: Nie spodziewałem się tak wielkiego uznania, to było wspaniałe :)
Paolo V: Byliśmy szczęśliwi mogąc zagrać muzykę Nosound po raz pierwszy poza Włochami. Nie spodziewaliśmy się tak gorącej widowni, i z pewnością to był jeden z najpiękniejszych koncertów jakie mamy w pamięci.
Alessandro: Zazwyczaj nie oczekuję niczego, ale byłem mile zaskoczony serdecznym przywitaniem.
Gigi: Gram od wielu lat i nauczyłem się spodziewać jedynie prawidłowej organizacji koncertu. Pierwszy raz przybyliśmy do Polski na Ino Rock... może podróż powinna być nieco lepsza, ponieważ była długa, ale miło było zobaczyć wasz kraj, szczególnie kiedy wracaliśmy - bo wtedy był dzień! Myślę, że zespół będzie chciał wrócić do Polski. Organizacja i przywitanie Piotra Kosińskiego było wspaniałe, publiczność fantastyczna!

Który z koncertów wywarł na Tobie większe wrażenie, jeśli da się to stwierdzić?

Giancarlo: Myślę, że chyba Ino-Rock jest ciągle tym, który zapamiętałem bardziej, zarówno pod względem liczby publiczności jak i to, że wtedy graliśmy po raz pierwszy. Ale powiem uczciwie występ w Koninie jako gwiazda wieczoru był ponownie bardzo udany również z bardzo ciepłą publicznością. Tak właściwie to trudno jest to stwierdzić, ponieważ każdy z nich był sam w sobie wyjątkowy. Z niecierpliwością czekamy na ponowne koncerty w Polsce, a z nowym albumem mamy nadzieje, że uda się zrobić mini trasę.

Grając w Polsce miałeś zapewne styczność z polskimi zespołami, jak na przykład podczas Ino Rock Festival w 2009 roku. Czy muzyka któregoś z polskich artystów czy zespołów zapadła Ci w pamięć, albo nawet się spodobała?

Tak, zagraliśmy z różnymi zespołami... i naprawdę podoba mi się Indukti. Poznałem ich wcześniej przez jakieś radio internetowe. Spotkaliśmy się także z członkami zespołu Quidam, których znam poprzez Rock-Serwis. Poznałem tez inne zespoły jak na przykład Riverside ponieważ mamy tego samego managera i oczywiście projekt Lunatic Soul, który wydaje KScope. Uważam, że z jakichś powodów istnieje szczególne powiązanie między Polakami ze szczególnym rodzajem melancholijnej wrażliwości, co zawsze lubiłem w muzyce.

Prowadzicie w chwili obecnej jakąś działalność muzyczną poza Nosound? Jeśli tak, przybliżcie polskim słuchaczom jak to wygląda.

Paolo M: Dzisiaj nie myślę o innych projektach. Piszę trochę muzyki na własną rękę, ale nie pracuję póki co by zrobić z tego nagrania. Może w przyszłości, kto wie.. :)
Paolo V: Nie uczestniczę w żadnym innym projekcie muzycznym, ale grywam w zespole prog-rockowym z innymi muzykami.
Alessandro: Nie, czekam na coś nowego, ale naprawdę trudno jest znaleźć odpowiednich ludzi.
Gigi: Pracuję w branży muzycznej od kilku lat. Jestem perkusistą sesyjnym i gram w kilku projektach i zespołach, także jako producent. Zarządzam także od lat studiem nagraniowym (w przyszłym roku powstaje nowe). Rok temu założyłem pełną orkiestrę z 25 elementów, która zadebiutuje w następnym roku dla bardzo dużego i wymagającego projektu na żywo, nad którym pracuje od maja. Trzymajcie kciuki :)

Wspomniałeś, że nowy album, który ukaże się w przyszłym roku będzie inny, odważny. Czym ogólnie będzie różnił się od poprzednich?

Giancarlo: Nosound cały czas ewoluuje mimo tego, że nasze korzenie siedzą cały czas w pewnego rodzaju ciepłej melancholii, która znajduje się w każdym albumie.osobiście podoba mi się zmiana od Sol29 (co było bardziej zbiorem utworów) w stronę bardziej rockowego Lightdark aż do łagodnego, z bogatym brzmieniem A Sense of Loss. Ostatni The Northern Religion of Things jest jakby zamknięciem tego cyklu. W pewnym sensie na nowo odkrywa ducha i nastrój kilku utworów Sol29 kiedy to już nasz właściwy i faktyczny zespół akurat rozpoczynał grać. Po wydaniu A Sense of Loss potrzebowałem trochę czasu na ochłonięcie, okazał się naprawdę trudnym albumem do napisania, przede wszystkim dlatego, że był pełen osobistych doświadczeń z bardzo ciężkiego okresu w moim życiu. Uważam, że warto było poczekać, bo wróciłem do studia z wieloma nowymi pomysłami i wieloma rożnymi inspiracjami. Myślę, że ten album właśnie taki jest. Jak zwykle, bardzo trudno wyjaśnić jaki jest nowy album, szczególnie z tego względu, że mój punkt widzenia będzie prawdopodobnie inny od spostrzeżeń słuchaczy. Myślę, że mógłbym nazwać ten album "śmielszym", zarówno pod względem zróżnicowania tekstów, jak i dźwięków. Próbowałem więcej poeksperymentować z wokalem i tekstami, odejść trochę od instrumentacji z A Sense of Loss (przywracając także nieco elektrycznych gitar) i próbując opowiedzieć więcej historii kierując się w nieco inną, nowocześniejsza stronę, wciąż utrzymując znane 'parametry' i nastrój Nosound. Czuję jak się rozwijamy poprzez te wszystkie albumy aż do teraz, teraz korzystamy z tego dorobku by dalej się rozwijać i tworzyć nowe rzeczy, bardziej unikalnych.

Jeśli możesz zdradzić pojawi się w nim jakiś akcent spoza Nosound?

Giancarlo: Uważam, że nie mamy żadnych sekretów. Ale nie jestem pewny co do tych niecharakterystycznych dla Nosound akcentów gdyż z czasem prawdopodobnie wiele rzeczy stało się dla nas 'właściwymi' zamiast nowymi dla słuchaczy. Są nowe elementy w pisaniu i brzmieniu, ale nie potrafię tego w inny sposób opisać. Na pewno będzie to w 100 % Nosound, który dokonał dużego kroku do przodu definiując kim teraz zespół jest. I w tym samym czasie, może zaprezentować nowym słuchaczom pewne podsumowanie jak wygląda 'serce' naszego brzmienia i tworzonego nastroju.


Czy singiel z ewentualnym nagraniem wideo ma szansę ukazać się jeszcze w tym roku? Jeżeli to też możesz już zdradzić...

Giancarlo: Kiedy pisze nowy album bardzo szybko dochodzę do momentu, w którym chciałbym wydać coś jak tylko najszybciej się da... więc tak, chciałbym pokazać coś jeszcze w ciągu tego roku, ale wciąż nie ma pewności. Mam pewne pomysły na dwa lub trzy potencjalne single, zebrałem już sporo wizualnego materiału na potrzeby wideo, ale najważniejsze teraz jest nadać albumowi idealnego kształtu... w studio jestem trochę takim maniakiem, więc jeszcze zobaczymy ile razy zmienię zdanie zanim wszystko będzie dopięte! :)

Wszystkie albumy, nie licząc The Northern religion of Things nagrywaliście we Włoszech. Mimo Twojej przeprowadzki przygotowujecie nowy materiał. Widać odległość nie przeszkadza wam w kontynuowaniu swojej pracy... gdzie obecnie nagrywacie?

Giancarlo: Wciąż mam studio w Rzymie, gdzie nagrywamy z zespołem.Posiadam też nowe studio w Anglii, do której przeprowadziłem się dwa lata temu i to właśnie tam pracuję nad nowym albumem. Uważam, że muzyka Nosound zawsze była bardziej 'nordycka' przypominając raczej zimowe dni niż letnie, włoskie klimaty. Prawdopodobnie przeprowadzka nie wpłynęła za bardzo na pisanie muzyki. Na pewno pobyt w Anglii pozwala mi poświęcić więcej czasu na działalność muzyczną a także wzmaga aktywności koncertową (na przykład zagraliśmy parę koncertów w Anglii, życie tutaj ułatwia pewne rzeczy).

Jakieś zainteresowania, hobby poza muzyką i fotografią?

Giancarlo: Tak, całkiem sporo...  czas jest jedyną rzeczą, której zawsze brakuje. Jestem także w Memories of Machines z Timem Bownessem (liczymy na nowy albumu gdzieś w przyszłym roku). Pracuję również jako producent, inżynier dźwięku dla innych zespołów. Fotografia była od zawsze moja drugą pasją. W tym samym czasie wiele radości daje mi także produkcja materiałów wideo a pracuje także nad projektowaniem prowadząc swoją własną firmę The Bench. Inną rzeczą, która mnie zajmuje są technologie i programowanie, od złożonych ustawień na scenie wraz z klawiszowcem Paolo po ustawienia dźwięku, syntezatorów w studio, także aplikacje Nosound dla iPada/iPhonea i syntezator Evotion na te platformy. W zasadzie lubię tworzyć cokolwiek kiedy tylko mogę!
Paolo M: Muzyka to ciągle moje ulubione hobby, także w roli słuchacza. Potem książki, filmy.. szczególnie stare opowiadania sci-fi :)
Paolo V: Archeologia to moja praca i moje kolejne wielkie zainteresowania.
Alessandro: Praca, rodzina, nauka i muzyka, one wypełniają mi dni.
Gigi: Nic specjalnego, nawet jeśli lubię czytać książki i zwiedzać muzea kiedy tylko mogę. Bardzo interesuję się sadownictwem i warzywami. I mam nadzieję, że założę niedługo biznes z tym związany!

Jesteś typowym Włochem? To znaczy... czy Calcio wzbudza w Tobie jakieś emocje? Podobno każdy Włoch ma świra na tym punkcie!

Giancarlo: Myślę, że to nie przypadek, że przeniosłem się do Anglii.. nigdy nie byłem typowym Włochem, więc piłka nożna nie rusza mnie w żaden sposób. Lubię śnieg i zimowe dni (ale chciałbym mieć trochę więcej słońca w Anglii... cholerna pogoda!) Nie wierzę w żadną religię (oprócz tytułu ostatniego albumu!) Lubię dużo cebuli i czosnku w potrawach, jednak nie mogę żyć bez oliwy z oliwek, makarony i dobrej kawy, więc poza piłką nożna wciąż zachowałem kilka typowo włoskich cech :)
Paolo M: Cóż, obawiam się, że nie jestem typowym Włochem, mało wiem o piłce... ale kocham Ferrari :)
Paolo V: Nie jestem typowym Włochem, nie lubię piłki nożnej, może dlatego, że nie umiem grać :)
Alessandro: Moje codzienne życie nie rozważa obecności piłki nożnej ani innych sportów.
Gigi: Lubię piłkę i jestem fanem Interu oraz reprezentacji Włoch, ale z umiarem. (kiedy włosi wygrali mistrzostwo świata, straciłem głos od krzyczenia!) I w 2010 roku nie chciałem oglądać finału Inter - Bayern... po 45 latach oczekiwań nie zaakceptowałbym porażki, ale na szczęście poszło dobrze!

Czy chciałbyś coś osobiście dodać od siebie do tego wywiadu?

Giancarlo: Chciałbym przedstawić wszystkich członków zespołu, ponieważ przez lata, także dzięki ich ciężkiej pracy staliśmy się jednym myślącym umysłem na scenie i w studio. Zachowując przy tym cechy i wpływy każdego z osobna, co daje bardziej wzbogacone połączenie. Paolo Martelacci na klawiszach i wokalu, Paolo Vigliarolo - akustyczna i elektryczna gitara, Alessandro Luci na basie i Gigi Zito na perkusji i wokalu. Chciałbym osobiście podziękować za trud włożony w polską stronę Nosound i mamy wszyscy nadzieję, że zagramy niebawem w Polsce.

Ogromne dzięki za wsparcie dla naszej strony internetowej i dedykowany wywiad. Powodzenia na najbliższych koncertach i do zobaczenia w Polsce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz