Giancarlo Erra: "To bardzo miłe mieć stronę internetową po polsku... Polska zawsze była jednym z naszych najbardziej ulubionych krajów, z największym wsparciem publiczności... Mam nadzieję, że polscy fani tu dołączą i wniosą swój wkład.."

9.12.12

Nowy Wywiad z Giancarlo i Chrisem!

Nowy wywiad z Giancarlo Errą o pracy nad At The Pier, o nowych utworach, przyszłorocznym albumie a także o współpracy z nowymi członkami Chrisem i Marco !

Dodatkowo króciutki miniwywiad z Chrisem Maitlandem!

Zapraszam do lektury.





Odpowiada Giancarlo Erra:

Wspomniałeś, że nowa EPka da wyobrażenie tego co pojawi się na przyszłorocznym, pełnym albumie. Jest pewnego rodzaju zapowiedzią nowego Nosound?


Tak, EP (właśnie wydana) zawiera w rzeczywistości trzy utwory, one wszystkie zostały wzięte z materiału na album, z pewnymi różnicami. Jeden z tych utworów nie pojawi się na albumie, jeden z nich pojawi się, ale w nieco odmiennej wersji a jeden będzie identyczny. Jak zazwyczaj, można się spodziewać po pełnym albumie wydanej przez Nosound/Kscope płyty z wysokiej jakości oprawą opakowania i designem. 


Na epce mamy 3 piosenki. Czy było coś co zadecydowało o wyborze akurat tych utworów na minialbum?


Przesłuchując materiał na album, chciałem zaprezentować na EP dobry, ogólny przekrój tego jaki jest nowy kierunek Nosound, więc wybrałem 3 utwory, które według mojego zamysłu to okazują. Bardziej skoncentrowany i postępowy jak The Anger Song, bardziej akustyczny i minimalistyczny jak Two Monkeys oraz A New Start, który jest zarówno mostem łączącym stare i nowe a także jest świetnym wprowadzeniem jak pierwszy utwór naszego pierwszego studyjnego albumu A Sense of Loss.

Trzeba przyznać, że widać pewien krok do przodu zespołu. Bardziej skomplikowane i tajemnicze teksty, muzyka zajmująca w trzech różniących się od siebie odsłonach. Takie było założenie czy to naturalna ewolucja muzyki i waszego podejścia?

To prawdopodobnie oba czynniki. Nigdy nie lubiłem jeśli zespoły ustalają, że "chcieliby" coś zmienić, uważam, że sztuka nie powinna być czymś czego się "chce". To raczej przychodzi do ciebie, jeśli jest prawdziwe. Inaczej mówiąc, możesz być dobrym rzemieślnikiem, ale niekoniecznie artystą, możesz go tylko naśladować. Dla mnie prawdziwa inspiracja to coś co samo ewoluuje jedynie z minimalną, albo i bez jakikolwiek ingerencji. Jeśli chodzi o Nosound to wiedziałem, że po ASOL i co się wydarzyło od tego czasu (także w moim życiu) pewne rzeczy stały się bardziej "skomplikowane", tak jak pytasz.. a może odważniejsze, ponieważ to co czułem i przez co przeszedłem było cięższe, zmusiło mnie do bycia bardziej dojrzałym w kilku kwestiach a to nie może być nie odzwierciedlone w tekstach i muzyce, którą piszę.

Two Monkeys... możemy nazwać treść tego utworu jakąś ukrytą aluzją czy znaczeniem?

Prawie wszystkie moje teksty utworów posiadają aluzje czy ukryte znaczenie, nie dlatego, że tak chcę, tylko dlatego, że piszę o rzeczach, które się wydarzyły w moim życiu, w większości przypadków bezpośrednio. Naprawdę nie krępując się wyrażam siebie pisząc to w sposób, który w pełni mogę zrozumieć, albo może osoba zainteresowana... Robiąc to one naturalnie stają się wzbogacone o aluzje i metafory, i myślę, że to tez pomaga każdemu czytając lub odczuwając powiązać to z innymi wydarzeniami z własnego doświadczenia. Two Monkeys nie jest ukrytym znaczeniem, nawet jeśli zrodziło się z czegoś co przydarzyło się mnie jest to bardziej metafora dotycząca braku komunikacji w związku (każdego rodzaju), jak w pewnych sytuacjach nie jesteśmy w stanie postąpić inaczej albo zmienić sytuacji, nawet jeśli bardzo byśmy chcieli. A czasami jest zbyt późno... Uważam, że prawdopodobnie jest to jeden z najbardziej zarazem bezpośrednich jak i metaforycznych tekstów Nosound.

Two Monkeys i The Anger Song były już grane na żywo. Czy spotkałeś się z jakimiś opiniami na ich temat po koncertach?

Tak, z całkiem rożnych powodów. Two Monkeys zawsze był odgrywany w bardziej kameralnych występach (włączając w to Union Chapel w Londynie), co zostało docenione jako typowo pianinowa piosenka, inna niż typowe dla Nosound, podczas gdy The Anger Song gralismy w Niemczech i Holandii co było bardzo dobrze odebrane jako mocniejsza ale i okrojona w zakresie dźwięku i konstrukcji, również w mniej melodyjny sposób użyta została gitara do solo.

The Anger Song.. to chyba najbardziej odmienny utwór z dotychczas wydanych. Możesz zdradzić co było ogólnie rzecz ujmując inspiracja przy jego powstaniu?

Myślę, że sam tytuł mówi za siebie! Nie jestem rozgniewaną osobą i wiele czasu musi minąć by skończyła się moja cierpliwość, ale jeśli się to zdarza (zazwyczaj) to nie jest łatwo z powrotem ją odzyskać, kiedy zużywa się resztki swoich sił. W takim przypadku masz takie dziwne, mieszane uczucia złości i smutku, ponieważ złość narasta a nie ma właściwego sposobu na jej uwolnienie. Jak się często w moim przypadku zdarza, muzyka jest sposobem, który na to pozwala. Miałem to demo, zawsze je lubiłem, ponieważ było "ostre", nie miało jeszcze odpowiedniej warstwy tekstowej. Pamiętam, że byłem tak zdenerwowany, że puściłem sobie to demo na słuchawkach a cały gniew i tekst po prostu wyszedł na papier, tak się zrodził The Anger Song.

Który z tych trzech utworów jest dla Ciebie najbardziej osobisty, jeśli taki w ogóle jest?

Nie wiem, bardzo trudno mi to określić. Tak jak już wspomniałem wszystkie teksty wynikają z moich bezpośrednich osobistych doświadczeń, więc głęboko utożsamiam się z wszystkimi, w szczególności z tymi trzema piosenkami, uwielbiam je wszystkie, są dla mnie odmienne, także pod względem treści. Two Monkeys ma bardziej skomplikowany tekst niż zazwyczaj. Kiedy gram to na klawisze i wokal, staje się to dla mnie bardziej opowieścią niż piosenką i to kocham. The Anger Song to dla mnie czy Nosound inny temat (pojawi się także na albumie w nieco innej wersji) jestem z tego zadowolony ponieważ negatywne uczucia jak złość stają się czymś "pięknym" (mam nadzieję!). A New Start to prawdopodobnie ta, którą lubię najbardziej, ponieważ zawiera swoje ponure strony (w zwrotkach) i te bardzo romantyczne i marzycielskie w refrenie - jedna z lepszych jakie napisałem, tak myślę... Wciąż mam nadzieję, że powstanie video o niej, kiedy pisałem słowa, opisywałem jakby film, sceny z mojego życia w mojej głowie. Naprawdę chwiałbym sfilmować je w rzeczywistości.

Jak idzie współpraca z Chrisem i Marco?

Jestem zwolennikiem pozytywnego myślenia i bezproblemowego podejścia robiąc różne rzeczy. Jednak jestem też świadomy, że Nosound to miejsce gdzie jednocześnie chcę być zadowolony w 100 % (to jest bardzo osobiste) oraz pracować z innymi ludźmi, którzy najpierw "dopasują" się do moich fal a następnie wzmocnią to swoimi odczuciami. To zespół i muzyka, która może działać jedynie wtedy, kiedy wszyscy będą w stanie "poczuć" te same rzeczy, które ja odczuwam pisząc muzykę. Tak szybko jak Marco przybył, natychmiast wstrzyknął wszystkim z nas duży optymizm i poczucie spokoju, a to jest bardzo ważne, zważywszy, że klawisze są wymagane przez Nosound. Nie jest łatwo to zrównoważyć, ponieważ piszę i pracuję na partiach klawiszowych, więc muszę mieć kogoś, kto to zaakceptuje, rozszerzy, odtworzy na scenie i będzie w stanie zrozumieć czego chcę i zrobi to nawet lepiej. Wiąże się to z dużymi umiejętnościami technicznymi w zakresie instalacji i oprzyrządowania (nie używamy wcześniej nagranych partii na scenie), mocno zorganizowanym sposobem myślenia by przełączać się między wieloma dźwiękami i partiami oraz posiadaniem specyficznego odczucia muzyki... Marco daje to wszystko, entuzjastycznie zapatruje się na muzykę i projekt, więc tu idzie świetnie. Jest także doświadczonym inżynierem więc dużo pomaga mi z wszystkimi technicznymi rzeczami. Buduje także niestandardowe przyrządy i kontrolery, a ukończył już pracę nad pedalboardem, którego używam grając na klawiszach by móc przełączać między dźwiękami wokali, gitar i keyboardów z komputera. A z Chrisem to było duże zaskoczenie i ciągłe odkrywanie jakim dużym jest artystą i był, zanim został perkusistą. On zauważył i zakochał się w pewnym detalu dema, o którym początkowo myślałem, że tylko ja mogę to zauważyć! Sekwencje akordów, brzmienie, linie basu, zawsze mam element w mojej opinii najmocniejszy w piosence czy w demo, on wytypował je wszystkie! Kiedy spotkaliśmy się w moim studio w Italii przeszliśmy przez muzykę bez zestawu perkusyjnego czy instrumentów, jedynie rozmawialiśmy o muzyce i co zrobić tu czy tam, razem doszliśmy do tych samych wniosków. Począwszy od tego momentu stało się oczywiście dużo łatwiejsze wzajemne zarażanie się pomysłami, eksperymentami i to co uwielbiałem pracując z nim, to że nigdy nie zaproponował czy nie chciał zmienić charakteru muzyki lub aranżacji. On zawsze proponuje nowe pomysły, które maja za punkt wyjścia idealne dopasowanie do tego co już stworzyłem. Zawsze mam problem, kiedy ktoś zaczyna z miejsca "zmienić to" (z jakiegokolwiek powodu, a nawet jeśli tylko ze względu na zmiany), moim osobistym zdaniem to nie jest artystyczne ani nie jest to konstruktywna krytyką. Jeśli zamiast tego sprawa przebiega rozpoczynając od wejścia w to co już zrobiłem i nad czym pracowałem, pewne rzeczy mogą swobodniej przepływać i zazwyczaj kończysz z czymś odmiennym ale bardziej artystycznym i inspirującym ponieważ bardziej naturalnym... to mój sposób na muzykę i zamysł czym jest muzyka Nosound.

Czy pojawienie się Chrisa i Marco w zespole wpłynęło na ostateczny kształt utworów w At The Pier?

Myślę, że już odpowiedziałem na to pytanie w poprzednim pytaniu. Obaj mają zdolności do idealnego wkomponowania się w to co już zrobiłem (zazwyczaj wychodzę z zupełnie zakończonym demem) i bazując na tym wszyscy zaangażowani zaskoczyli mnie.. wszystkie pomysły nie tylko "wchodzą w nastrój", ale kilka razy pomyślałem "dlaczego wcześniej na to nie wpadłem? to znakomita myśl!".. czułem jak rozpoczynałem nowe Nosound, ale na koniec ukazał mi się w sposób odmienny, nawet lepszy... jak gdyby wszyscy czuli to samo co ja, to jest taki pozytywny i bardzo zrelaksowany czas dla zespołu, że nie mógłbym prosić o nic więcej, myślę, że muzyka mówi sama za siebie. Czułem siebie i muzykę wzbogacona przez obecność innych, jednocześni czułem się kompleksowo wspierany, obdarzony zaufaniem kiedy przyszło do miksowania, produkcji i całej roboty związanej z wydaniem.

Chciałbyś na koniec coś dopowiedzieć?

Przede wszystkim wielkie podziękowania dla was, dla wszystkich fanów za to nieprawdopodobny wsparcie, ta epka była najszybciej sprzedającym się krążkiem póki co (prawie wyprzedana!). Jesteśmy tutaj tylko z powodu niesamowitego wsparcia ze strony naszych niesamowitych fanów. Następnie chciałbym podziękować Paolo Martelacciemu i Gigiemu Zito, było świetnie razem pracować, wszystko im zawdzięczamy, dziękuję za całą wspólną pracę na scenie i poza nią. A przede wszystkim podziękowania kieruję do Chrisa, Marianne, Marco, Alessandro i Paolo ponieważ bardziej niż kiedykolwiek ponieważ wszystko to było możliwe tylko dzięki ich niewiarygodnemu wsparciu i niezłomnej pracy. Kilka dni temu mieliśmy pierwszy wstęp (jako kwartet) w nowym składzie w północnych Włoszech i wszyscy w zespole i biorący udział w koncercie naprawdę poczuli, że jesteśmy "jedną całością" grając i ciesząc się z muzyki oraz wspólnie spędzonego czasu, szczerze mówiąc nie mam słów by to opisać, ale oni to wiedzą więc chciałbym jeszcze powiedzieć, że to co jest w EP i to co będzie w albumie jest tam dzięki nim i ciężkiej pracy wszystkich ludzi, których wymieniłem w książeczce epki.. to nie był łatwy czas, ale zawdzięczam dużo ludziom, którzy byli dookoła mnie.


Odpowiada Chris Maitland:

Ciekawi mnie jak to się stało, że dołączyłeś do Nosound?

Giancarlo nawiązał kontakt ze mną jakiś czas temu, dzieliliśmy się wspólnymi zainteresowaniami i punktami widzenia. Następnie wyszedł z propozycją zagrania na całej nadchodzącej, nowej płyty i słuchając jego demo pomyślałem, że mógłbym się przyłączyć i odpowiedziałem na jego materiał... powiedziałem tak!

Jak opiszesz swoją nową rolę w zespole? Próbujesz wczuć się w muzyczny klimat Nosound czy po prostu dajesz coś indywidualnego od siebie?

Odpowiedzią jest to i to. Musiałem poczuć klimat muzyki aby móc zagrać, ale moje propozycje mogą być tylko indywidualne.

Jak ogólnie opiszesz muzykę Nosound? Masz ulubiony utwór z EP?

Ambient, organiczna, wrażliwa. Na ten moment moją ulubioną z EP jest Two Monkeys.

Chris, grywałeś już w Polsce, masz tu naprawdę sporo fanów. Zapadł ci w pamięć szczególnie któryś z koncertów?

Wszystkie koncerty w Polsce były wyjątkowe z rożnych powodów. Był taki jeden szczególny, był baner unoszony przez publiczność, został wrzucony na scenę na sam koniec. Pomyślałem, że to dla Stevena, ale tam było napisane: "Kochamy Cię Chris!"... Tak, zatrzymałem go!

Fani (głównie Porcupine Tree) określają twoją grę jako subtelną, wyrafinowaną czy zmysłową. Chyba w takim razie pasujesz do Nosound?


Tak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz